poniedziałek, 1 kwietnia 2013

HU... HU... CHA


Ręce opadają jak patrzę w okno… Tak na dobrą sprawę to dawno tak ślicznie nie było. Drzewa caluśkie obsypane na biało. Czysto na świecie…- jakby sterylnie. Sikorki znów zaglądają w okno, bo jedzenie przysypane śniegiem. Długi pyta czy przynieść z piwnicy choinkę… a ja wściekam się bo tęsknię do wiosny. Yesu- tak pięknie wszędzie. Samochody zasypane… brud zasypany… świat w te święta wielkanocne wygląda, jakby faktycznie narodził się na nowo. W zasadzie wszystko na święta zrobione, ale na cmentarzu nie byłam. Zostawiłam wszystko na koniec, bo miałam nadzieję że będzie cieplej… a tu zaspy. Okna też niepomyte. Woda zamarzała na ramach i to całe mycie nie miało sensu. Wyprałam tylko firany… Z nadzieją,- że w następną sobotę będzie to już możliwe. Jest więc nie po mojemu i szlag mnie trafia. „Z koszykiem” wysłałam Długiego i kazałam zrobić zdjęcie. Żebym dowód miała że nie postał z tym koszykiem w sieni.. i wrócił spowrotem (to nie błąd tak się podobno ten zwrot wedle znaczenia pisze)  za pół godziny.
Przejrzałam dziś prognozy długoterminowe i co?... No i to,- że na najbliższe dwa tygodnie pogoda zimowa. Co dalej nie wiem… bo pewno i synoptycy też nie wiedzą. Tak mi się coś wydaje… że ciepło zawita do nas dopiero na majowy weekend. O oszczędnościach w tym roku na cieple, nawet chyba nie ma co marzyć. Przecież nie będę marzła dla kilku złotych. Czas ubrać się i zacząć żyć tym dyngusowym i „aprylusowym” dniem. Za oknem gospodarze odśnieżają chodniki… a sąsiadka z góry tłucze już schabowe. Szlag by tą zimę już trafił…

1 komentarz:

  1. Witaj!
    Opadają ręce, gdy się spojrzy za okno, albo wyjdzie na dwór. Coś się wiosence popierniczyło z dekielkiem.
    Zapraszam do mnie na letnią wedrówkę.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń