Rzadko komentuję, gdy spotykam się ze śmiercią. Odchodzą najwięksi ze swojego pokolenia i zostaje dorobek oraz pamięć. Nie komentowałam odejścia Adama Hanuszkiewicza… Nie sposób jednak nie poświęcić kilku chwil Pani Villas. Niewątpliwie była wielką gwiazdą. Diwą o nieprzeciętnym kilkuskalowym głosie. Karierę rozpoczęła poza granicami Polski… i gdy do niej wróciła- kraj nie potrafił docenić klejnotu i wyeksponować go we właściwy sposób. Dopiero teraz,- media podnoszą osobę i schylają głowę nad nieprzeciętnością. Często tak bywa… Zbyt często… A szaleństwo bliskie artystom,- nie zawsze jest szaleństwem we właściwym tego słowa rozumieniu.
wtorek, 6 grudnia 2011
poniedziałek, 5 grudnia 2011
niedziela, 4 grudnia 2011
dekoratorka wnętrz...
No to jędza jestem i już. Ale od początku. Mam/mamy koleżankę, która nie wiadomo czemu uważa że jest najważniejszą i jedyną na świecie osobą posiadająca dobry gust… smak w urządzaniu wnętrz… i patent na wykonywanie prac związanych z tymże. Swoim zwyczajem przy KAŻDEJ wizycie u każdego,- przestawia bibeloty i elementy wyposażenia… O tym, że robi to bez zgody właściciela i z odpowiednim komentarzem nie wspomnę. Gdy mam silę na oponowanie- oponuję… Gdy nie- czekam aż zaspokoi swój okropny zwyczaj i gdy wychodzi, przestawiam wszystko po swojemu. Dobrą jest dziewczyną więc sporo jej wybaczam…- ostatnio jednak przegięła i musiałam zareagować. Nie lubię zbytniej surowości we wnętrzach, wiec ocieplam je w niektórych miejscach tkanymi bieżnikami. Nie ma tego dużo- ale SĄ. Jeden z nich utkany przez moją nieżyjącą koleżankę, wzbudza we mnie szczególne emocje i wspomnienia. Gdy odchodziła była tak młoda…. Podczas ostatniej wizyty „estetki” wspomniany bieżnik pobudził jej wyobraźnię i zdrzaźnił zmysły okrutnie. Był jak iskra zapalna do działania. Przestawiła połowę sprzętów w części pracownianej i mieszkalnej. Byłam zmęczona kończeniem zlecenia i siedząc w fotelu przyglądałam się działaniom. „Pracowała” jak w malignie,- a ja obserwując zauważyłam, że te działania to robienie nie lepiej… ale wyłącznie inaczej. W myślach obliczałam ilość czasu, jaką zmarnuję na przywracaniu mieszkania do jego normalnego wyglądu. Najważniejszy mój nerw podrażniła dopiero wówczas, gdy energicznym gestem ściągnęła z komody wspomniany bieżnik. Stanowczym tonem zaprotestowałam. „A po co ci te szmaty?...”- wyrzuciła z siebie. Noooooooooooooooo- tego było za wiele. Nie znoszącym sprzeciwu gestem przytrzymałam bieżnik w miejscu w którym leżał… a niestrudzona dekoratorkę wnętrz, posadziłam w fotelu. Nie podnosiłam dyskusji- bo do reszty zepsułaby wieczór, bez żadnego właściwego skutku w temacie. Po kilku dniach od zdarzenia,… w WOLNĄ sobotę… wstałam nieprzyzwoicie wcześnie . Zadzwoniłam do tejże i oznajmiłam że jadę na kawę, tłumacząc wczesną godzinę nieprzespaną nocą. Gdy weszłam do przytulnego mieszkanka rozejrzałam się „profesjonalnym okiem” i zaczęłam bez pytania przemieszczać wszystko co miałam pod ręką. Co ty robisz?... nic mi nie przestawiaj!- próbowała słownie zatrzymać moje działania. TAK BĘDZIE LEPIEJ- skonstatowałam dodając…-” mieszkasz jak tercjora”. Podczas picia kawy bacznie przyglądała się mojej osobie. Jest inteligentna… Doskonale wiedziała co oznaczała moja wizyta. Mam nadzieję, że zaprzestanie swoich zwyczajowych czynności podczas wizyt nie tylko u mnie.
Zaczynam świąteczne porządki. Wymusiłam wczoraj na Długim umycie oświetlenia w mieszkaniu. Chyba bardzo go to wyczerpało, bo gdy wieczorem poszedł do dziewuchy… napisał esemesa- „ nie wrócę na noc”. Odpowiedziałam:… ”doskonale! Sprowadzam sobie kilku narzeczonych na tą noc”.
Koniec kawy. Czas do życia.
środa, 30 listopada 2011
w "andrzejki"
Praca skończona… zlecenie wykonane. Z powodzeniem i zadowoleniem ogromnym klienta,- a o to przede wszystkim chodzi. Niestety rzemiosło z którego usiłuję żyć, jak zawsze…- bo tak było przez wieki, nie należy do intratnych a przede wszystkim za życia twórcy. Tak więc pozostaje trwać w błagalnej wobec Stwórcy pozie na kolanach,- o nowe zlecenia. Na stole z jednej strony kasa za pracę,- z drugiej rachunki przyniesione ze skrzynki pocztowej. W kuchni pusta lodówka… w pokojach przykręcone grzejniki w geście oszczędności na cieple. Za oknem w miarę ciepła jesień… ale króciutkie dni i konieczność pożerania sporej ilości energii elektrycznej. Szczęściem kończy się fatalny w moim życiu rok… nadchodzi jednak wielka niewiadoma, co w następnym. Jeszcze większe zaciskanie pasa zafundowane nam przez rządzących i horrendalne podwyżki cen mediów. Andrzejki!!!... Andrzejki spędzam w domu i to nie przy wesołym wróżeniu, ale w kiepskim nastroju przypominającym depresję. Nie wiem czy to brak światła, czy natłok kłopotów,- jednak nijak nie mogę wykrzesać w sobie odrobiny radości i optymizmu. No i znów usłyszę, że pesymistyczne spojrzenie na wszystko… że wpisy przypominają narzekania psychopatki, ale do cholery, od tego mam to czarodziejskie miejsce, żeby wylać wszystko co mnie boli. Znów nie spałam dziś w nocy. Rano rozmawiałam z klientem półprzytomna i czekałam na moment w którym wyjdzie, a ja będę mogła choć na chwilę się zdrzemnąć. Wiem… i wierzę w to, że losy potoczą się w sposób, jaki jest mi przeznaczony. Tak już jest na świecie… i tak naprawdę mamy bardzo mały wpływ na to, co będzie się działo. Ciągle wierzę… ciągle mam nadzieję, że przyjdzie moment,- w którym jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmieni się na lepsze i spełni się chociaż maleńka cząstka moich marzeń. Tak… Słyszę szepty, że nadzieja umiera ostatnia. Mam ją jeszcze… i daj Boże,- żeby odeszła po mnie.
niedziela, 27 listopada 2011
nasz kraj...
I tak właściwie to niewiele wypunktowano. Gdybyśmy zebrali wszystkie absurdy i „dziwności” naszego kraju zebrałoby się tego sporo.
Ktoś mądry kiedyś napisał...Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj w którym co piąty mieszkaniec stracił życie podczas II wojny światowej, którego jedna piąta narodu żyje poza granicami i w którym co trzeci mieszkaniec ma 20 lat .Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoją stolicę wg obrazów Canaletta, a Stare Miasto odtworzył jak nowe... Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik...Kraj- gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia… gdzie przeciętna pensja nie przekracza(!!) ceny trzech par dobrych butów. Gdzie jednocześnie nie ma ( ??? ) biedy a obcy kapitał pcha się drzwiami i oknami...Kraj w którym koncesjami rządzą monopoliści.... Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj w którym otrzymanie paszportu do niedawna graniczyło z cudem a mimo to 3,5 mln obywateli rocznie wyjeżdżało/-a na wczasy za granicę... Jedyny kraj bloku socjalistycznego w którym obywatelowi wolno posiadać dolary, choć nie wolno ich kupić ,czy sprzedać poza bankami i kantorami. Cudzoziemiec musi tu zrezygnować z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami....Kraj w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku… z kucharzem po francusku… a z ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pomocą tłumacza...Kraj pełen absurdów!!!!!Pytanie tylko jak długo jeszcze będziemy się dawać prowadzić na smyczy .Pora się obudzić!!!
Podpisaliśmy jakiś czas temu cyrograf z diabłem… i teraz mamy coraz bardziej wysterylizowane przepisy. Ta karczma Rzym się nazywa… A to plonuje tym, że im bardziej septyczne stwarza się warunki człowiekowi robi się z czasem coraz bardziej odporny. Wcześniej przecież jakoś nikt nie umierał z powodu wody jaką piliśmy… mleko nie było zatrute bez białych kafelek w oborach. Kraj ciągłych zmian… i to najczęściej na gorsze… Kraj, który już właściwie nie jest naszym krajem. Konserwatywna?... TAK- konserwatywna. I kochająca tą swoją ojczyznę wyjątkowo.
BYCIE PTAKIEM - to nie tylko kwestia posiadania skrzydeł. To przede wszystkim kwestia mentalności. (Sławomir Mrożek)
środa, 23 listopada 2011
telegraficznie...
Zlecenie realizuje się nadspodziewanie dobrze. Sprawy urzędowe pchnięte… teraz tylko czekać. Rachunek za energię elektryczną imponująco duży (cóż za wzięte trzeba płacić). W lodówce tylko to, co najpotrzebniejsze. Obiady byle-jakie. Samopoczucie zależne od pogody… nastrój chyba także. Sprawa dodatkowego zatrudnienia niewyjaśniona. Perspektywy,- zgodnie z wygrażaniem się premiera-nieciekawe. Eksterminacja i selekcja schorowanego i starego narodu- trwa. Niech żyje wolność i swoboda dla ekipy rzadzącej.
To tyle w skrócie.
A tak w ogóle to czy istnieją jeszcze telegramy?!
poniedziałek, 21 listopada 2011
dobranoc...
Dobranoc dzisiejszy dniu…
Nastroju jesienny dobranoc…
Włosom sklejonym potem i brudnym rękom-dobranoc…
Dobranoc sąsiadce wracającej z psem…
I dobranoc myślom natrętnym…
Szept rozmowy z Bogiem na dobranoc i szelest anielskiego skrzydła…
I ten ból… który nie przemija, choć codziennie żegnam go - DOBRANOC
niedziela, 20 listopada 2011
domowo...
Piętrzące się kłopoty pomalutku pakuję w worki. Próbowałam… lecz nie mam wpływu na problemy w rodzinie. Mogę podpowiedzieć… poradzić… wymyślać wyjścia. Tylko to. Przynajmniej na razie. W tej chwili usidlam to- co mogę… więc problemy domowe. Problem, który pojawił się w ostatnich dniach chyba wyolbrzymiłam. Czas przytłumił emocje. Być może jest już jego koniec bądź okupimy go z Długim, jeszcze lekką nerwówą. „Urodziłam” dziś w bólach tarczę przeciw problemowi staremu… istniejącemu tylko dlatego,- że głupiej babie w urzędzie nie chciało się przeczytać pisma. Swoją drogą niefrasobliwość urzędnicza jest zaskakująco żenująca. Na horyzoncie pojawiła się znów stara sprawa, która wisząc w powietrzu sprawiła… iż właściwie o niej zapomniałam. Przestałam po prostu przejmować się stadem skorumpowanego „towarzystwa wzajemnej adoracji” i odpuściłam sobie nie tylko działania ale zajmowanie się nią wogóle. Wróciła… i to w dobrej tonacji. Było mi niezmiernie miło,- gdy dowiedziałam się jak bardzo ludziom brak mojej pracy… i walczą o mnie jak lwy na arenie.
Doszłam już także do siebie po chorobie i pobycie w szpitalu. I myślę tak sobie,- że może cichnie burza z jaką walczę… i nowy rok przywita nas już ciszą i słońcem. Umiarkowanym słońcem… bo w cuda nigdy nie wierzyłam.
Dziś zaczynam realizację zlecenia. Po nim- będzie kasa na materiały, więc wezmę się za własne pomysły, bo bardzo potrzebuję odskoczni od rzeczywistości. Będzie jeszcze jedna kopia „Pocałunku” Klimta i koncepcja z kamykami. Zima,- to dobry czas na pracę. Choć dni krótkie i światło marne- chłód na dworze trzyma w domu i jest czas na utopienie siebie w pasji. Muszę olać obowiązki domowe. Ciągnie mnie do pędzli i potrzeby innego świata. Ramy rzeczywistości, jakie przekraczam przy tworzeniu, to coś- czego nie da się opowiedzieć. To jak zatracenie się w oglądanym filmie i przeżywanie treści wraz z postaciami koncepcji. Jak narkotyk zmienia barwy świata i niweczy odczuwanie bólu i strachu. To miejsce gdzie można wszystko. Ranić… uzdrawiać… uśmiercać i ożywiać. Można krzyczeć obrazem i chować w nim swoje niepokoje. Zmieniać pory roku i zalewać pustynię potopem. Nie!- nie oszalałam. Tak odczuwam… Tak jest jak tworzę. Nie mam tu granic. Mogę wylać z siebie cały gniew nie raniąc nikogo. Mogę zostawiać zło, jakie noszę w sobie- nie czyniąc krzywdy. W miejscu tym nie słychać obraźliwych słów. Tu brzmi albo śmiech…- albo płacz. Tu matka śpiewa dziecku kołysankę… bądź jęczy zranione zwierzę. Wyrzucić można z siebie kolor nastroju… i zmieniać go wraz z upływem czasu. Tylko tu… nigdzie indziej w świecie realnym.
Poranna kawa i smutny krajobraz za oknem. Koniec listopada to najbrzydsza część jesieni. Niedługo spadnie śnieg i zrobi się bardzo zimno. Grzejniki pójdą na full i zaczną marznąć nóżki. Nie przytulę się do Ciebie, bo staram się o Tobie zapomnieć. Staram się już tak od wielu lat.
sobota, 19 listopada 2011
rozważania o życiu iśmierci...
Ortotanazja - zaniechanie dalszego sztucznego podtrzymywania życia pacjenta będącego w stanie agonalnym.
W dobie postępu nauk medycznych… nowoczesnych środków leczenia i zapobiegania chorobom,- niezwykle aktualnym jest pytanie dotyczące uporczywego podtrzymywania życia osób, które nie rokują szans na przeżycie… a przynajmniej w ocenie dzisiejszego stanu medycyny. Medycyna to i już prawo. Temat kontrowersyjny i trudny do jednoznacznego pokonania. Bliski eutanazji zwłaszcza w sytuacji, gdzie ograniczone kosztami możliwości stosowania podtrzymywania „wątpliwego” życia stawiają często personel medyczny przed trudnym wyborem odłączenia już podtrzymywanego „życia” dla życia…- które na powrót do naszego świata ma więcej szans. Używając w tym wypadku określenie ŻYCIE… często używam codzysłowia. Bo jakże nazwać życiem, egzystowanie organizmu, za którego urządzenia wykonują wszystkie życiowe funkcje. Przypadku… w którym, nieżyje pień mózgu… a utrzymywanie krążenia i innych funkcji, to tylko powstrzymywanie rozkładu tkanek. Wydłuża to tylko wegetację, nie przypominającą życia ludzkiego. Z punktu emocjonalnego… inaczej do tematu podchodzimy my…- inaczej personel medyczny. Nawet… gdy w temat wchodzą najbliżsi lekarza czy pielęgniarki. Kwestia to przede wszystkim świadomości, istniejącej między innymi na podstawie doświadczeń w pracy. Nie poruszam tu wątka kryminalistycznego… w którym wchodzić w grę może sprawa transplantologii… kwestia finansowa, kosztów utrzymania takiej procedury czy „pozbycia” się niewygodnej osoby. Nie zamierzając przemieszczenia się ze strefy słonecznej do strefy cienia,- wydałam już dyspozycje dotyczące mojej osoby. Życie jest aż… ale tylko życiem, w które wpisane są urodziny i śmierć. Lęk przed nią… jest tylko lękiem przed nieznanym i przed ewentualnym pozostawieniem czegoś… co nam służyło i było „fajne”. Wyrażenie takiego życzenia uważam za najlepsze dla najbliższych… których w wielu wypadkach czeka decyzja nie do podjęcia. Gdzie nie raz- dalsze życie członka rodziny obciążone jest decyzją… co do której do końca nie wiadomo czy była słuszna i zgodna z poglądem tego… którego ona dotyczyła. Taki sam pogląd mam na kwestię donacji narządów. Bierzcie co chcecie i co się nadaje do wykorzystania. To piękny gest miłości do drugiego człowieka i świadomości… że nie żyjemy tylko dla siebie. I nie kwestia to wiary… czy strachu przed karą za niechlubne życie. Obserwuję ludzi i wszystko co dzieje się wokół. Obserwuję… jak rządy,- nie tylko u nas, stosują wobec słabszych obywateli państwa, cichą eutanazję. Nękają mnie obawy czy przypadkiem mój pogląd na ortotanazję nie jest takim okrutnym sposobem na pozbycie się „niewygodnych”. Choć nie jest to już życie i jest to właściwie ratunek dla człowieka, który nigdy już nie wyrazi swojej woli. Oceniać można różnie… i nikt nie ma prawa rzucać kamieniem… bo nikt nie zna prawdy. Zapoznałam się właśnie z nową listą leków refundowanych. Następna wyjdzie zaraz po nowym roku. Tu nie ma wątpliwości… Ludzie żyją… mają świadomość… funkcjonują i utrzymują państwo. I właśnie tych ludzi, poprzez uniemożliwienie im leczenia skazuje się na śmierć. Darowuje się im życie by eksperymentować… Zabiera- uniemożliwiając leczenie poprzez jego koszty. Koszt jednej tabletki, którego wysokość to całomiesięczny dochód.
W dobie postępu nauk medycznych… nowoczesnych środków leczenia i zapobiegania chorobom,- niezwykle aktualnym jest pytanie dotyczące uporczywego podtrzymywania życia osób, które nie rokują szans na przeżycie… a przynajmniej w ocenie dzisiejszego stanu medycyny. Medycyna to i już prawo. Temat kontrowersyjny i trudny do jednoznacznego pokonania. Bliski eutanazji zwłaszcza w sytuacji, gdzie ograniczone kosztami możliwości stosowania podtrzymywania „wątpliwego” życia stawiają często personel medyczny przed trudnym wyborem odłączenia już podtrzymywanego „życia” dla życia…- które na powrót do naszego świata ma więcej szans. Używając w tym wypadku określenie ŻYCIE… często używam codzysłowia. Bo jakże nazwać życiem, egzystowanie organizmu, za którego urządzenia wykonują wszystkie życiowe funkcje. Przypadku… w którym, nieżyje pień mózgu… a utrzymywanie krążenia i innych funkcji, to tylko powstrzymywanie rozkładu tkanek. Wydłuża to tylko wegetację, nie przypominającą życia ludzkiego. Z punktu emocjonalnego… inaczej do tematu podchodzimy my…- inaczej personel medyczny. Nawet… gdy w temat wchodzą najbliżsi lekarza czy pielęgniarki. Kwestia to przede wszystkim świadomości, istniejącej między innymi na podstawie doświadczeń w pracy. Nie poruszam tu wątka kryminalistycznego… w którym wchodzić w grę może sprawa transplantologii… kwestia finansowa, kosztów utrzymania takiej procedury czy „pozbycia” się niewygodnej osoby. Nie zamierzając przemieszczenia się ze strefy słonecznej do strefy cienia,- wydałam już dyspozycje dotyczące mojej osoby. Życie jest aż… ale tylko życiem, w które wpisane są urodziny i śmierć. Lęk przed nią… jest tylko lękiem przed nieznanym i przed ewentualnym pozostawieniem czegoś… co nam służyło i było „fajne”. Wyrażenie takiego życzenia uważam za najlepsze dla najbliższych… których w wielu wypadkach czeka decyzja nie do podjęcia. Gdzie nie raz- dalsze życie członka rodziny obciążone jest decyzją… co do której do końca nie wiadomo czy była słuszna i zgodna z poglądem tego… którego ona dotyczyła. Taki sam pogląd mam na kwestię donacji narządów. Bierzcie co chcecie i co się nadaje do wykorzystania. To piękny gest miłości do drugiego człowieka i świadomości… że nie żyjemy tylko dla siebie. I nie kwestia to wiary… czy strachu przed karą za niechlubne życie. Obserwuję ludzi i wszystko co dzieje się wokół. Obserwuję… jak rządy,- nie tylko u nas, stosują wobec słabszych obywateli państwa, cichą eutanazję. Nękają mnie obawy czy przypadkiem mój pogląd na ortotanazję nie jest takim okrutnym sposobem na pozbycie się „niewygodnych”. Choć nie jest to już życie i jest to właściwie ratunek dla człowieka, który nigdy już nie wyrazi swojej woli. Oceniać można różnie… i nikt nie ma prawa rzucać kamieniem… bo nikt nie zna prawdy. Zapoznałam się właśnie z nową listą leków refundowanych. Następna wyjdzie zaraz po nowym roku. Tu nie ma wątpliwości… Ludzie żyją… mają świadomość… funkcjonują i utrzymują państwo. I właśnie tych ludzi, poprzez uniemożliwienie im leczenia skazuje się na śmierć. Darowuje się im życie by eksperymentować… Zabiera- uniemożliwiając leczenie poprzez jego koszty. Koszt jednej tabletki, którego wysokość to całomiesięczny dochód.
środa, 16 listopada 2011
17 listopada...
17 listopada…. DZIEŃ STUDENTA (międzynarodowy)
DZIEŃ RZUCANIA PALENIA
DZIEŃ DŁUŻNIKA
DZIEŃ CZARNEGO KOTA (obchodzony we Włoszech)
Na każdy temat miałabym coś do powiedzenia ale wstrzymam się od tego zgubnego nałogu…Na dzień 17 listopada kilka dowcipów
Rada psychologa: jeśli jesteś pracowity jak pszczoła, harujesz jak wół, a z pracy wracasz zmęczony jak pies - idź do weterynarza, bo prawdopodobnie jesteś osłem!
Przychodzi bezrobotny robotnik na budowę szukać pracy. Idzie do majstra, a ten pyta:
- Co może pan robić?
- Mogę kopać - odpowiada bezrobotny.
- A co jeszcze może pan robić?
- Mogę nie kopać...
Młody chłopak po liceum, jakimś tylko sobie znanym sposobem, dostał się do biura wielkiej firmy. Praca jego polegała na odbieraniu telefonów. Po tym jak odebrał kilka, kierownik działu przyszedł z gratulacjami:
- Młoda, świeża krew! Świetnie sobie Pan radzi! Właśnie takich ludzi nam potrzeba, awansuję pana piętro wyżej - zakończył.
Następnego dnia po kilku godzinach pracy, polegającej na odbieraniu telefonów i zapisywaniu, kto dzwonił. Znów przyszedł kierownik z wyższego piętra, z gratulacjami:
- "Jutro", rozpoczął uroczyście, proszę przyjść w garniturze, piętro wyżej na zebranie firmy.
Następnego dnia, gdy pojawił się na zebraniu, przywitała go burza oklasków i nie minęło wiele czasu a został członkiem zarządu! Zakomunikowano mu, że przez najbliższych kilka dni jego praca ograniczać się będzie wyłącznie do uczestnictwa w zebraniach najwyższego organu firmy. Tak też się stało, ale po kilku dniach pracy otrzymał telefon od sekretarki szefa, że ma propozycję zostania prezesem zarządu firmy i w tym celu szef zaprasza go jutro do siebie.
Następnego dnia nasz bohater przybył do gabinetu właściciela firmy, stanął przed nim, a szef zaczął:
- Takiej właśnie świeżej krwi potrzeba naszej firmie. I tylko w naszej firmie mogłeś osiągnąć tak szybko awans. Co usłyszę w zamian za to?
- Dziękuję tato...
Dyrektor do sekretarki:
- Czy dała pani ogłoszenie, że szukamy nocnego stróża?
- Dałam.
- I jaki efekt?
- Natychmiastowy... Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















